Parę dni temu opisaliśmy wam ogólne informacje na temat Wiednia i naszych odczuć. W tym wpisie przybliżymy wam według nas ciekawą i wartą spróbowania kuchnię austriacką.

Kuchnię włoską czy francuską każdy z nas zna, prawda? Chociaż po łebkach, dlatego parę dni przed wyjazdem zaczęliśmy szukać informacji o tym, czym może zaskoczyć nas Austria i czego możemy się po niej spodziewać. Nie powiem, liczyliśmy na spróbowanie czegoś regionalnego. Dlatego też jeszcze przed wyjazdem wyszukaliśmy parę wiedeńskich restauracji, które nas zainteresowały. Patrzyliśmy również na to, aby nie uderzyło to za mocno w naszą kieszeń. Wbrew pozorom ceny jedzenia w Wiedniu nie są przesadnie wysokie, ale o tym później.

Nasza kulinarna przygoda zaczęła się o 8 rano przy ulicy Stiftgasse. Właśnie to miejsce wybraliśmy w ciemno na śniadanie. Zanim tam usiedliśmy, minęliśmy około 30 innych piekarni. Dlaczego właśnie ta? Tak na prawdę zależało nam na miejscu gdzie można usiąść i nie ma za dużo osób by na spokojnie zastanowić się nad tym, jaki mamy plan na cały dzień.

Konditorei Blocher, tak właśnie nazywała się owa piekarnia, znajdowała się nieco dalej od głównej drogi, kawałek od ścisłego centrum. Jest to urocze, spokojne miejsce, z wieloletnim doświadczeniem w branży (co widać chociażby po starych zdjęciach na ścianach). Znajdziemy w niej wiele słodkich wytworów, ale również przeróżne kanapki, bagietki oraz dobrą kawę.

W ofercie jest również tradycyjny sernik wiedeński, którego warto skosztować. My jednak po nocy spędzonej na lotnisku skusiliśmy się na dużą kawę oraz kanapkę. Cena za wiedeńskie śniadanie dla dwóch osób w tym miejscu to 12,40 euro. Mało, dużo? Nie wiem, ale na pewno polecamy, lokal cieszy się popularnością wśród lokalnych mieszkańców. Obsługa cały czas dokłada świeżo wypieczone pieczywo i ciasta, a wybór jest całkiem spory.

Wiedeńskie śniadanieŚniadanie w wiedeńskiej piekarni

Podczas naszej wędrówki natrafiliśmy na Naschmarkt, jest to targ złożony z licznych restauracji, sklepów z serem, wędlinami, słodyczami oraz warzywami i owocami. Znaleźć tu można wiele smakołyków a zwykła przechadzka po targu gwarantuje skosztowaniem licznych próbek jedzenia. Naszą uwagę przykuły kiszone ogórki i…. pomidory! Tak pomidory…

Gdy zobaczyliśmy kiszone ogórki od razu poczuliśmy się jak w Polsce, ale w beczce tuż obok znajdowało się coś czego nigdy w życiu nie jedliśmy, owszem znamy kiszone ogórki, kapustę, czy buraki, a nawet marchew, ale pomidory? NIGDY. Wiedzieliśmy od razu, że musimy ich spróbować. Tak też zrobiliśmy. I wiemy, że nigdy więcej tego nie powtórzymy. Warto spróbować żeby zapamiętać ten smak – smak niedojrzałego kwaśnego pomidora w strasznie słonej zalewie, uśmiechy z naszych twarz szybko zniknęły po spróbowaniu, mimo że kochamy kiszone rzeczy. Cena na wiedeńskim targu za 2 ogórki (dobre) i 2 pomidory to 1,80 euro.

Asia Snack’s Box – lokalny przysmak Wiedeńskich studentów

Oferowane menuPo zwiedzaniu belwederu trafiliśmy przypadkowo na budkę z chińszczyzną (Asia Snack’s Box Wiedner Hauptstraße 11), która było widać, że cieszy się popularnością wśród studentów Gruppe Angepasste Technologie znajdującego się obok.Zamówiliśmy dwa boxy. Jeden duży za 3,90 euro: kurczak, warzywa i ryż oraz mały box: warzywa z makaronem w sosie sojowym za 2,90. Razem niecałe 7 euro.

Budka przypomina foodtrucka, a dania są na prawdę dobre. Duże porcje, wręcz nie byliśmy w stanie tego przejeść, a każde posunięcie kucharza widzisz na własne oczy, więc masz pewność, że jedzenie jest przygotowywane w higieniczny sposób.

Miejsce to może być fajnym przystankiem podczas zwiedzania ścisłego centrum. Otrzymany posiłek możemy spokojnie zjeść w budynku uniwersytetu znajdującego się naprzeciwko.

Asia Snack’s Box Wiedeń z zewnątrz
Makaron z kurczakiem w Asia Snack’s Box Wiedeń
Makaron chiński w Asia Snack’s Box Wiedeń

Gasthaus Kopp – wisienka wieczoru

Na wieczór zostawiliśmy naszą wisienkę na torcie a mianowicie restaurację, którą wiedzieliśmy, że odwiedzimy z jakieś 2 tygodnie przed wyjazdem. Chodzi o Gasthaus Kopp na ulicy Engertstrasse 104.

Znaleźliśmy dużo pozytywnych opinii o tym miejscu w Internecie, sprawdziliśmy sami i faktycznie możemy je potwierdzić. Skusiliśmy się na tradycyjnego sznycla wiedeńskiego oraz pieczeń z popularnymi knedlami wiedeńskimi. Porcje duże, pyszne i znowu nie daliśmy rady zjeść wszystkiego.

Pieczeń w Gasthaus Kopp Wiedeń

Pieczeń składała się z trzech dużych plastrów szynki z bardzo zapychającą knedlą (Knedla składa się głównie z czerstwej, suchej bułki, mąki i jajka). Sznycel, mniej więcej wielkości dłoni. Porcja również składała się z 3 kawałków mięsa z dodatkiem pieczonych ziemniaków. Do obu porcji otrzymaliśmy miseczkę surówek. Cena za dwa dania z piwkiem 29,80 euro. Bardzo obleganym miejscem w centrum jest Figlmuller, niestety kolejka do restauracji była zbyt długa aby przekonać się jak smakują dania w owej restauracji.

Sznycel w Gasthaus Kopp Wiedeń
Tak Gasthaus Kopp wygląda w środku
Tak Gasthaus Kopp wygląda w środku menu
Tak Gasthaus Kopp wygląda w środku menu

Ceny jedzenia w Wiedniu – podsumowanie

Co do cen w Wiedniu, a przede wszystkim cen w restauracjach austriackich. Dla Polaków będą to ceny dość wysokie, ale należy pamiętać, że minimalna stawka na godzinę w Austrii to 8,98 euro. Zatem przykładowo główne danie dla dwóch osób kosztowało 3 godziny pracy. Niestety, w Polsce za 3 godziny mojej pracy myślę, że nie udałoby mi się znaleźć tak dobrej restauracji z takimi cenami.
Jeżeli chodzi o ceny w sklepach. Są one nieco wyższe niż w Polsce, ale bardzo podobne.

Podsumowując, nie jest to oryginalna kuchnia tak na prawdę babciną pieczeń chyba każdy z nas próbował, a sznycel leży obok naszego schabowego. Knedle coś ciekawego, warto było spróbować, ale znajdziemy go również w innych państwach np. w Czechach.

[Głosów:5    Średnia:4.8/5]

Leave a Reply